czwartek, 21 kwietnia 2016

KRZYŻYKI

Witam Cieplutko:)
            Jak byłam małą dziewczynką, sąsiadka pokazała mi jak haftować krzyżykami i choć było to lata temu, dobrze to pamiętam. Początkowo mój entuzjazm był ogromy i nawet powstało kilka "koślawców". Niestety z czasem jak to bywa z dziećmi, mój zapał zgasł i o krzyżykach zapomniałam. Po latach w potrzebie wyszycia niewielkich elementów wróciłam do tej techniki, a teraz zabrałam się za coś większego. Cała ta historia nie miałaby sensu, gdyby nie fakt, że od tego właśnie wszystko się zaczęło. Takie skromne początki otworzyły mi oczy, że może powinnam spróbować swoich sił w innych dziedzinach.
Proste spostrzeżenie — skoro Ten z góry dał mi, choć troszkę talentu to może warto to docenić — a ta przygoda trwa do dzisiaj.
            Tak na zwykły powrót do korzeni powstał owocowy obrazek choć trochę wyrwany z rzeczywistości. Czy tylko mi po wyszyciu przeszkadza fakt, że przecież to jabłuszko na tej gałązce nie może być tak dojrzałe w momencie, gdy całość jeszcze kwitnie :) :) ??
Pozdrawiam Serdecznie :)