środa, 6 maja 2015

GROSZKI

Witam Majowo:) :) :)
Dzisiaj troszkę z innej bajki a dokładnie postanowiłam wyciągnąć maszynę do szycia (najpierw omiotłam z niej pajęczynę). Kilka lat temu dostałam w prezencie i czasami, gdy zajdzie potrzeba staram się jej użyć. Nie mam w tym kierunku przeszkolenia, ale jakieś tam prostsze rzeczy nauczyłam się szyć. A stało się tak, że w mojej ulubionej torebuni potargała się podszewka i przy tej okazji odwiedziłam sklep z tkaninami. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie kupiła czegoś tak "przy okazji". I takim sposobem stałam się posiadaczką filcu i innych ciekawych materiałów. Przyszedł weekend i zabrałam się za pracę. Początkowo wszystko szło gładko i szybko do momentu wszycia podszewki. Nie miałam pojęcia na jakim etapie trzeba to zrobić, więc finał był taki, że prułam kilka razy. Zastanawiałam się tylko - ile ten filc jeszcze wytrzyma. Ale chyba tak jest najlepiej - człowiek uczy się na własnych błędach. Po wielu próbach powstała oto taka torebka ....